Cross-docking (przeładunek kompletacyjny)
Cross-docking to przeładunek, w którym towar nie trafia na regał: przyjeżdża, zostaje rozdzielony na odbiorców i tego samego dnia jedzie dalej. Magazyn pełni rolę punktu sortowania, a nie miejsca składowania.
Spotyka się dwa warianty. W pierwszym dostawca nadaje towar już podzielony na odbiorców, a magazyn przepina palety z auta na auto. W drugim przyjeżdża ładunek zbiorczy, który trzeba rozdzielić na miejscu według zamówień, więc potrzebna jest strefa buforowa i ludzie do sortowania.
Cross-docking trzyma się na informacji, która wyprzedza towar. Magazyn musi wiedzieć przed rozładunkiem, co jedzie i dla kogo, więc dostawca wysyła elektroniczną awizację wysyłki (komunikat DESADV, czyli ASN), a palety mają etykiety z kodami GS1, które czyta skaner. Bez tego przeładunek zamienia się w liczenie kartonów na placu.
Pułapka siedzi w harmonogramie. Cała fala stoi na zgranych oknach, więc jedno spóźnione auto blokuje kilka wyjazdów, a towar, którego nie ma dokąd wysłać, i tak ląduje na regale. Dlatego cross-docking sprawdza się tam, gdzie dostawy są powtarzalne i awizowane, najczęściej w dystrybucji FMCG i w asortymencie świeżym o krótkim terminie.
Po czym poznasz, że temat dotyczy Twojej firmy: część towaru przyjmujesz i wydajesz w ciągu doby, a mimo to przechodzi pełną ścieżkę magazynową, z odłożeniem na miejsce i późniejszym pobraniem. Pytanie brzmi wtedy, czy WMS potrafi oznaczyć taki strumień i przeprowadzić go osobną drogą.